AKTUALNOŚCI
Trzy miesiące zamiast trzech tygodni
Pięć dni w macierzystej jednostce, potem dwanaście tygodni w ośrodku szkolenia - tak wygląda dziś start w Służbie Więziennej. Rok po pierwszym pilotażu nowego kursu przygotowawczego widać, co się sprawdziło.
Jeszcze do niedawna droga do munduru wyglądała inaczej. Kilka dni, czasem kilka tygodni w jednostce, a potem trzy tygodnie kursu przygotowawczego - mocno napiętego, intensywnego, kończącego się egzaminem, do którego słuchacze przygotowywali się w biegu. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Nowo przyjęty funkcjonariusz spędza w macierzystej jednostce tylko pięć dni. Składa ślubowanie, przechodzi szkolenie BHP i przeciwpożarowe, zostaje objętym opieką już od pierwszego dnia służby i odbywa pięciodniowy mentoring. Zaraz potem wyjeżdża na kurs przygotowawczy, który trwa już nie trzy tygodnie, a trzy miesiące.
Trzy pilotaże
Nowy program przeszedł przez trzy pilotażowe edycje, a każda kolejna była ulepszona na podstawie doświadczeń poprzedniej. Pierwszy kurs, jeszcze mocno teoretyczny, zorganizowano w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Kulach. Drugi, z większa liczbą zajęć praktycznych, odbył się w Kikitach. Trzeci, najbardziej rozbudowany o praktykę, prowadzony był w Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Suchej.
Jak wylicza por. Aneta Balawender, dyrektor Biura Kadr i Szkolenia Centralnego Zarządu Służby Więziennej, w samym bloku zajęć ochronnych przybyło łącznie 32 godziny: 20 godzin szkolenia strzeleckiego, 7 godzin technik interwencyjnych, 4 godziny samoobrony i 4 godziny pierwszej pomocy przedmedycznej. Ograniczono liczbę godzin poświęconych historii i zagadnieniom administracyjnym. Kierunek tych zmian potwierdziły badania ankietowe. Funkcjonariusze, którzy trafili już do jednostek sygnalizowali brak wystarczającej praktyki i doświadczenia w kontaktach z osadzonymi. Dyrektora Aneta Balawender podkreśla, że dziś coraz większy nacisk kładzie się na kompetencje miękkie i umiejętności interpersonalne - między innymi dlatego, że do służby trafia dziś inne pokolenie, z innym podejściem do autorytetu i hierarchii niż kilkanaście lat temu.
Program ma przygotować funkcjonariuszy do sytuacji, z którymi będą się mierzyć w codziennej służbie, ale samo wydłużenie kursu nie oznacza, że będzie on w stu procentach przygotowany do samodzielnego wykonywania wszystkich zadań. – Trzy miesiące w ośrodku dają solidne podstawy, które trzeba dalej rozwijać już w jednostce, poprzez mentoring i codzienną praktykę zawodową. Najważniejszych rzeczy można nauczyć się wyłącznie w pracy – mówi por. Aneta Balawender.
Inny rytm
O tym, jak zmianę odczuła kadra dydaktyczna, mówi ppor. Marta Gabińska, kierownik działu organizacji szkolenia w Suchej. Wcześniej zajęcia w ramach trzytygodniowego kursu trwały dziesięć godzin dziennie, materiału było dużo, a czasu na jego przyswojenie mało. Dziś tych godzin w ciągu dnia jest mniej, co daje słuchaczom znacznie lepsze warunki do nauki. I chociaż na początku wśród słuchaczy pojawiały się sygnały, że kurs jest zbyt długi, z czasem opinie się zmieniały. Pierwsze tygodnie mają charakter adaptacyjny, a dopiero potem - jak podkreśla kierowniczka - zaczyna się spokojniejsze, bardziej przemyślane łączenie teorii z praktyką.
Trzecia edycja kursu w Suchej trwa od 27 lipca do 16 października i liczy blisko 180 osób, w tym 40 kobiet. Kadra ośrodka zauważa wyraźną różnicę między słuchaczami, którzy trafili do Służby Więziennej po wcześniejszej pracy w innych służbach mundurowych, a tymi, którzy dopiero co zakończyli edukację. – Każdy ze słuchaczy przychodzi z innym doświadczeniem, motywacją i oczekiwaniami – mówi mjr Justyna Kosicka, komendant Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej w Suchej. Podobne zdania ma kpt. Emilia Michalska, prowadząca w Suchej warsztaty interpersonalne, która widzi, że słuchacze z czasem zaczynają zadawać coraz więcej pytań i konfrontować wyobrażenia o służbie z rzeczywistością. Według niej to najważniejszy efekt tych trzech miesięcy.
Ocena przełożonych
Ocena nowego wstępniaka z poziomu ośrodków szkolenia jest pozytywna, podobnie jak ocena bezpośrednich przełożonych, którzy pracują potem z funkcjonariuszami, Część kierowników działów ochrony chwali efekty. – Jeżeli ktoś ma predyspozycje, to szkolenie tylko pomaga mu szybciej wdrożyć się w służbę i być bardziej pożytecznym – mówi jeden z rozmówców. Inny podkreśla, że absolwenci trzymiesięcznego kursu wracają z realną wiedzą o specyfice pracy, m.in. o procedurach kontroli osobistej, użyciu środków przymusu bezpośredniego czy konwojowaniu, czyli zagadnieniach, na które w dawnym systemie brakowało czasu.
Niektórzy przełożeni wyrażają opinie, że wydłużenie kursu niewiele wniosło do samego przygotowania do służby, a jedynie wydłużyło czas, w którym nowy funkcjonariusz jest nieobecny w jednostce macierzystej. Ich zdaniem to właśnie praktyka na miejscu, u boku doświadczonych kolegów, uczy najskuteczniej, a wyjazd na trzymiesięczny kurs przygotowawczy pięć dni po przyjęciu do służby sprawia, że część zagadnień omawianych na kursie jest dla słuchaczy czysto teoretyczna, bo nie mieli okazji zetknąć się z realiami pracy w oddziale. Jako plus wskazują możliwość wcześniejszej weryfikacji, czy dana osoba w ogóle nadaje się do służby.
1380 funkcjonariuszy rocznie
Prace nad programem cały czas trwają i cały czas zbierane są informacje zwrotne, bo to pozwala na wprowadzanie kolejnych modyfikacji i udoskonalenia programu. Ewaluację wypełniają zarówno uczestnicy kursu przygotowawczego jak i ich bezpośredni przełożeni z jednostek macierzystych. W najbliższym czasie będą oceniane dwie edycje kursów pilotażowych. – Liczę, że odpowiedzi kierowników będą konkretne, jasne i niewymijające. To daje nam wiedzę i pozwoli nam reagować – mówi por. Aneta Balawender.
Docelowo kursy przygotowawcze mają być prowadzone w dwóch ośrodkach - OSSW w Suchej i OSSW Popowie OZ w Kikitach. Ośrodek w Suchej może przyjąć jednorazowo 180 słuchaczy, w Kikitach 166. Rocznie oba ośrodki szkolenia są w stanie przygotować około 1380 słuchaczy.
Anna Krawczyńska
zdjęcie mł. chor. Dariusz Czerniawski