17 lipca kpt. Ewelina Mężydło, pełniąca na co dzień funkcję starszego psychologa Zakładu Karnego w Wierzchowie wracała z wizyty lekarskiej do domu. Łut szczęścia - dwie, może trzy sekundy, raz przyciśnięty mocniej pedał gazu dzielił ją od tego, aby z powrotem trafiła pod opiekę medyków…

Tego szczęścia nie mieli pasażerowie auta podróżującego z naprzeciwka, które w wyniku zasłabnięcia kierowcy zjechało na przeciwległy pas ruchu, wbijając się w ogrodzenie i gęsty żywopłot jednego z domostw.

‘’W pierwszym momencie nie dotarło do mnie co się stało. Nie przeszło mi przez głowę, że właśnie mogłam minąć się ze śmiercią. Widząc auto zjeżdżające bezwładnie na mój pas ruchu pomyślałam, że kierowca wykonywał ryzykowny - bo bliski mojego auta - skręt w lewo. Dopiero widząc masę sypiącego się plastiku zdałam sobie sprawę, że stało się coś innego. Plastik sypał się, gdyż kierowca słabnąc przeciął wysepkę, na której umieszczonych było kilka znaków drogowych”.

„Biegnąc do poszkodowanych obawiałam się tego, co zobaczę. Ja i kilku kolegów ze służby mamy w pamięci traumatyczne obrazy ze zdarzenia drogowego sprzed dwóch lat, kiedy przyszło nam udzielać pomocy trzem będącym w krytycznym stanie osobom”.

Autem podróżowały cztery osoby - małżeństwo około 60-tki, z tyłu dwie mocno przestraszone trzynastolatki. Trzem osobom, prócz kierowcy udało się z pomocą opuścić auto. Niestety nie było to możliwe w przypadku kierowcy, który swoją stroną był wbity w gęsty żywopłot. Było to niemożliwe również z uwagi na fakt, że pan był osobą z niepełnosprawnością ruchową. Dodatkowo gorączkował - być może to było przyczyną zasłabnięcia za kierownicą. Niezbędne więc było dodatkowo prócz zimnej krwi, zachowanie wyjątkowych środków bezpieczeństwa. Żona kierowcy po opuszczeniu auta zapewniała, że gorączka jest wynikiem nawracającej - z uwagi na niepełnosprawność - infekcji. Niezależnie od zapewnień adrenalina buzowała - hasło gorączka rodzi dziś jedno skojarzenie.

Z pomocą pospieszyła również para medyków z innego auta. „Dziewczynki ułożyliśmy na trawniku w pozycji bocznej ustalonej, jedna z nich skarżyła się na ból brzucha. Boże, oby nie krwotok tak jak wtedy pod Wierzchowem  - myślałam. Kierowca nadal przebywał w aucie, trzeba było czekać na strażaków. Był przy nim lekarz - przypadkowy świadek zdarzenia. Wraz z jego żoną - pielęgniarką czuwałyśmy nad dziewczynkami - nic dziwnego, że były w szoku. Słychać było, jak jedna z nich bierze co chwila głęboki, podszyty nerwami oddech. Mówiłam do nich cały czas starając się odwieźć ich uwagę od zdarzenia. Zasłaniałyśmy je ciałem od słońca - skwar był niemiłosierny’’.

Z pomocą pospieszyli również policjanci, którzy na wjeździe do Broczyna wykonywali akurat inne czynności służbowe. Kilka dłuższych chwil przyszło czekać na ratowników medycznych - karetka z najbliższej stacji była zadysponowana do innego zdarzenia. Zamieszania było sporo , tym  bardziej,  że w niewielkiej odległości od miejsca wypadku zaczęło palić się inne auto - zbieg wydarzeń był więc spory.

,, W końcu dotarła karetka, zaraz po niej strażacy. Sytuacja opanowana. Można było wytrzepać obczepione wysuszoną trawą kolana, wziąć kilka głębokich oddechów i dojechać-oby już bez przygód - do domu. Podziękowaliśmy sobie z parą przypadkowych medyków za współpracę życząc sobie dalszej bezpiecznej drogi."

Powróciwszy do domu, z wyimaginowaną z wrażenia gorączką zdałam sobie sprawę, jak istotne są cykliczne szkolenia z pierwszej pomocy, które w służbie przechodzimy. Szczególnie cenną naukę dały mi te prowadzone przez naszego kolegę - Jarka Tarnowskiego, ratownika ale co najważniejsze pasjonata tematu. Próbując opanować sytuację miałam z tyłu głowy powtarzane przez Jarka hasła - klucze. Dzięki Jarek!!! "

Opisane zdarzenie potęguje w człowieku świadomość, że niezależnie od własnych starań o bezpieczną i rozsądną jazdę, nie wszytko zależy od nas. Zasada ograniczonego zaufania niech nam stale przyświeca za kierownicą…I rozsądek - to co do znudzenia powtarzają policjanci w mediach - czujesz się źle, nie jedź!

 

 

Opracowanie : kpt. Dorota Zwolańska

zdjęcie: kpt. E. Mężydło

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej