"Pan Bóg zesłał mi wylew by ratować mnie i moją rodzinę. Miałem 32 lata, byłem młody i silny, więc mogłem zrobić wszystko... ale byłem alkoholikiem" – wyznaje pan Piotr.

Piotr Suchan w samotnym marszu pokonał ponad 2600 kilometrów. Przekonuje, że wszystkie ograniczenia istnieją jedynie w naszych głowach.

Jak mówi nasz gość, poprzez swój przykład chce motywować ludzi do zmiany swojego życia i uwierzenia we własne siły pomimo przeciwności losu. W swoim wystąpieniu podkreślał, że on sam, pomimo licznych ograniczeń, stał się człowiekiem sukcesu- ukończył studia, ma satysfakcjonującą pracę, kochająca rodzinę, posiada wiele zainteresowań i pasji. Mimo niesprawnej jednej części ciała nauczył się grać na trąbce, kłaść panele i kafelki, jeździć na nartach, pisać lewą ręką. Po wylewie niejako narodził się na nowo, przestał pić, dzięki czemu docenia każdy dzień. Chcąc dać innym przykład, że po wylewie można żyć pełnią życia zdecydował się na samotny marsz dookoła Polski. Wyruszył w drogę mając na sobie kamizelkę z napisem "Po wylewie życie się nie kończy. Ono się dopiero zaczyna. Pieszo dookoła Polski". W drodze doświadczył wielu cennych i zaskakujących sytuacji, o których opowiedział uczestnikom spotkania.

 

Tekst i zdjęcia: st. szer. Małgorzata Golemo

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej