Liskamm, ferrata delle Trincee, Gran Paradiso, Mrozekow. Zdobywcy wśród funkcjonariuszy Służby Więziennej

Wśród funkcjonariuszy Służby Więziennej spotkamy wielu miłośników sportu, który staje się wielkim sprzymierzeńcem w walce ze stresem i pośpiechem, towarzyszącym codziennej służbie. Podobnie jest w Mościcach, zakładzie karnym dla recydywistów. Zarówno mężczyźni jak i kobiety  swój czas wolny spędzają aktywnie. Wśród nas są miłośnicy biegów długodystansowych, pływacy, piłkarze, triathloniści, narciarze, miłośnicy górskich rajdów, członkowie klubu morsa oraz trenujący sporty walki. Jest też człowiek, który ponad wszystko pokochał góry. Ale nie utarte szlaki, przeznaczone dla większości turystów. Jego pasją są wysokie, ośnieżone szczyty, do zdobycia których trzeba się naprawdę dobrze przygotować. Starszy sierżant Adam Malec, oddziałowy z Mościckiego więzienia to człowiek skromny. Nie chwili się swoimi osiągnieciami, a są one naprawdę imponujące. Adam od wielu lat interesował się wspinaczką wysokogórską, a prawdziwą przygodę z tym sportem na dobre rozpoczął kilka lat temu. Z grupą kolegów wyposażeni w czekany, raki, kaski i specjalistyczną odzież zdobywali  szczyty polskich Tatr. Nie sposób tu wymienić wszystkich, ale do najważniejszych należą: Grań Kościelca Zadniego, Szpiglasowy Wierch, Kozi Wierch, Mnich, a nawet Rysy podczas zimy. Po stronie słowackiej m. in. Liptowskie Mury czy Dolina Białej Wody. Byli też w Alpach i Dolomitach.  Ich wyprawy są bardzo starannie przygotowywane, gdyż jak mawiają alpiniści – góry nie wybaczają błędów. Zadbać trzeba o wszystko – sprzęt, odzież, kaloryczne jedzenie, bo w górach, szczególnie zimą zapotrzebowanie na energię jest ogromne.  Odpowiednie śpiwory, namioty, utrzymujące ciepło nawet przy ujemnych temperaturach. Liny zabezpieczające, kaski, czekany, raki – to podstawa. Na dłuższe wyprawy wyruszają raz w roku, w czasie urlopu, bo koszty są duże, a oni – szaleni pasjonaci nie mają sponsorów. Wszystkie koszty ponoszą sami. Robią zrzutkę na paliwo, zakupy i wyruszają w drogę. W ciągu roku zdarzają się też wyjazdy krótsze, dwu-trzydniowe. Ze swoich podbojów  nagrywają fascynujące filmy, których niektóre ujęcia mrożą krew w żyłach.

Sen w  Marmoladzie

Włoska robota - taki tytuł nosi jeden z filmów nakręconych podczas wyprawy w Alpy i Dolomity. Postanowili wówczas pokonać Liskamm – alpejski szczyt położony na granicy Włoch i Szwajcarii, liczący wysokość 4527 m n.p.m. i przejść ferratę delle Trincee, gdzie przebiegała linia frontu podczas I wojny światowej.  Trasa wiodła przez grań, pomiędzy miejscowością Aranbba a masywem Marmolady. Tutaj właśnie rozbili obóz i przeczekali do rana, by ruszyć w dalsza drogę. Podczas tej wyprawy zwiedzili piękne Niemieckie miasto Pforzheim oraz masyw Gran Paradiso.   

Idziemy na lody

W lutym 2018 r. Adam wraz z kolegami wybrali się w słowackie Wysokie Tatry, konkretnie do Doliny Białej Wody. Ma ona typowo alpejski charakter i liczy ponad 10 km długości. W dolinie znajduje się około 20 lodospadów i to był główny cel tej wyprawy. Najsłynniejszym z lodospadów jest Mrozekov, ale Adam z kolegami na tym nie poprzestali. Podczas tej wyprawy wspięli się również na lodospad Adin Usmev i Kaskady. Marsz w górę, a raczej wspinaczka po oblodzonej niemal pionowej ścianie daje mocny zastrzyk adrenaliny. Pojawia się tez strach, bo jak mawia Adam „tylko głupcy się nie boją”. Ale strach motywujący. Taki, który wraz z krążącą w krwi adrenaliną daje mieszankę odczuć, których nie da się porównać z niczym innym. - To świetny sport, doskonała zabawa i niezapomniana przygoda. W  górach nie myślę o pracy i problemach. Znika stres, a zaczyna się walka ze swoimi słabościami, ze swoim organizmem, jego wytrzymałością na głód, na zimno, na pragnienie. Wspinaczka wzmacnia człowieka psychicznie, sprawia, że po każdej wyprawie czujesz się silniejszy. I mimo ogromnego wysiłku fizycznego, bardzo wypoczęty.

Plan Matterhorn    

Na pytanie gdzie następna podróż Adam odpowiada bez wahania - To Matterhorn, moje wielkie marzenie i główny cel, do którego przygotowuję się od dłuższego czasu. Liczę, że uda się zrealizować go w przyszłym roku, choć wszechobecny brak czasu, sytuacja z pandemią COVID-19 może pokrzyżować nam plany. Mimo to nie odpuszczę i jeśli nie w przyszłym, to w następnym roku na pewno zdobędę Matterhorn.

Adam Malec w Służbie Więziennej jest od  12 lat. Obecnie jest słuchaczem szkoły chorążych. Na co dzień pełni służbę w Zakładzie Karnym w Tarnowie Mościcach jako oddziałowy działu ochrony.        

                                                                                                                                                                                                mjr Przemysław Renda

 

Poniżej odnośniki do filmów z wypraw Adama i jego kolegów:

Listopadowy wspin

Włoska robota

Tatry, drony, awionistyka

Włoskie wspinanie

Kościelcowe atrakcje

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej