AKTUALNOŚCI
DOBRO NIE PYTA O PRZESZŁOŚĆ
Są takie dni, które na długo pozostają w pamięci. Nie dlatego, że wydarzyło się coś wielkiego, ale dlatego, że zwykła ludzka życzliwość potrafi poruszyć bardziej niż najpiękniejsze słowa. Taki właśnie był dzisiejszy dzień w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Głuchołazach.
Sześciu osadzonych wraz z wychowawcą ds. KO przybyło do placówki, aby pomóc jej mieszkańcom. Już od pierwszych chwil było widać, że nie będzie to zwykła wizyta. Z ogromną troską i zaangażowaniem pomagali osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich wyjechać do ogrodu, gdzie czekało przygotowane ognisko. Dla wielu podopiecznych samo wyjście na świeże powietrze było wielkim wydarzeniem, na które czekali.
W ogrodzie rozbrzmiewały rozmowy, śmiech i opowiadane kawały. Wspólnie spędzony czas sprawił, że na chwilę zniknęły samotność, codzienne troski i ograniczenia związane z wiekiem czy chorobą. Były uśmiechy, wzruszone spojrzenia i szczera radość płynąca z obecności drugiego człowieka.
Szczególnie poruszające były chwile zwykłych rozmów. Czasami wystarczy usiąść obok, wysłuchać czyjejś historii, podać dłoń lub po prostu być. Dla mieszkańców ZOL-u te gesty miały ogromną wartość.
W ich oczach można było dostrzec wdzięczność za zainteresowanie, uwagę i poświęcony czas.
Osadzeni pomagali również podczas obiadu, karmiąc osoby, które nie są już w stanie samodzielnie spożywać posiłków. Robili to z cierpliwością, szacunkiem i delikatnością. W takich momentach nie było podziałów ani ocen. Był tylko człowiek pomagający drugiemu człowiekowi. W podziękowaniu otrzymaliśmy od mieszkańców przepiękny obraz z cekinów, przedstawiający logo służby więziennej.
Dzisiejszy dzień przypomniał wszystkim obecnym, że każdy człowiek potrzebuje bliskości, rozmowy i poczucia, że jest ważny. Pokazał również, że dobro potrafi rodzić się w najmniej spodziewanych miejscach, a szczery uśmiech i wyciągnięta pomocna dłoń mają niezwykłą moc.
Kiedy ognisko powoli dogasało, a uczestnicy spotkania wracali do swoich codziennych obowiązków, w sercach pozostało coś więcej niż wspomnienie wspólnie spędzonego czasu. Pozostało przekonanie, że niezależnie od życiowych doświadczeń każdy człowiek może dawać innym nadzieję, radość i poczucie, że nie są sami.
Ten dzień skłonił nas do refleksji nad tym, jak bardzo osobom starszym potrzebna jest obecność drugiego człowieka. Czasami wystarczy kilka minut rozmowy, uśmiech, zainteresowanie lub po prostu bycie obok. Niestety, w dzisiejszym zabieganym świecie coraz częściej brakuje nam czasu na takie chwile.
Tym bardziej wzruszające były słowa podopiecznych, którzy z ogromną wdzięcznością dziękowali za dzisiejsze spotkanie. Wielokrotnie podkreślali, jak wiele radości sprawił im wspólnie spędzony czas. Zapraszali nas do kolejnych odwiedzin, prosząc, abyśmy przyjeżdżali częściej. W ich słowach było widać nie tylko wdzięczność, ale także ogromną potrzebę rozmowy, bliskości i zwykłej ludzkiej obecności.
To właśnie dzisiaj po raz kolejny przekonaliśmy się, że dobro nie pyta o przeszłość, a człowieka nie można oceniać przez pryzmat stereotypów. Najważniejsze jest to, co potrafimy dać drugiemu człowiekowi tu i teraz – swój czas, uwagę i serce.
Tekst i zdjęcia: mł. chor. Agnieszka Wilisowska-Bielak