18 i 19 listopada to szczególne dni dla dzieci z oddziałów onkologicznych bydgoskich szpitali. Za sprawą hojności funkcjonariuszy z Zakładu Karnego w Koronowie i Stowarzyszenia Łatwo Pomagać na ich twarzach choć na chwilę pojawił się uśmiech i rozpromieniło się niebo nad ich głowami.

Od ośmiu miesięcy mali podopieczni bydgoskich oddziałów szpitalnych trwają w zamknięciu, odcięci od odwiedzin, wsparcia rodzin i wolontariuszy. Ich świat opanowała szarość. Ponura rzeczywistość choroby na zmianę przeplata ból z nudą, cierpienie z oczekiwaniem. W tej sytuacji wzajemne wspieranie się ma ogromne znaczenie. Wiedzą o tym doskonale funkcjonariusze Służby Więziennej z Zakładu Karnego w Koronowie, pomysłodawcy akcji „Jesienny deszcz onko-usmiechów”, którzy rozweselili jesienny czas aż 50-ciorga dzielnych wojowników ze Szpitala Uniwersyteckiego im. A. Jurasza w Bydgoszczy oraz Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy. Na co dzień walczą z nowotworami.

- Dzieci skaczą po kałużach w swoich kolorowych kaloszach, psy tarzają się w stertach barw. Są jednak maluchy, które od ośmiu miesięcy mogą to obserwować wyłącznie przez szpitalne okno. To pacjenci Oddziału Pediatrii, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Szpitala im. A. Jurasza. Tym razem to im chcemy pokolorować ten jesienny świat – mówi Wioletta Górska, prezes Stowarzyszenia Łatwo Pomagać, współorganizatora akcji.

Radość z pomagania

Możliwość pomocy drugiemu człowiekowi jest największym darem jaki możemy przyjąć i podarować innym. Radość malująca się na twarzach ciężko chorych dzieci, które na co dzień nie mają zbyt wiele powodów do uśmiechu, sprawia, że to co robimy ma głęboki sens.

- Warto zatrzymać się na chwilę w codziennym zabieganiu, w natłoku spraw, aby dostrzec, że wokół nas są ci słabsi i potrzebujący naszej pomocy – radzi kpt. Karolina Kozłowska, koordynująca akcję w koronowskiej jednostce.

I dodaje:

- Żeby usłyszeć ciche wołanie o pomoc, wystarczy otworzyć nasze serca. Pragnienie pomocy innym jest naszą najprawdziwszą wewnętrzną potrzebą. Nie chcemy stać obok i trwać w przekonaniu, że nic nie da się zrobić. Tak przecież nie jest, możemy czynić naprawdę wielkie rzeczy, trzeba tylko w to uwierzyć i nigdy nie tracić nadziei. Tej nadziei, która chorym dzieciom i ich najbliższym jest tak bardzo potrzebna.

Warto pomagać

Dlaczego właściwie warto pomagać? Przede wszystkim dlatego, bo to nam pomaga (nomen omen) dystansować się od własnych problemów. Daje poczucie, że jesteśmy potrzebni, ważni. Doświadczamy własnej zaradności, sprawczości, zyskujemy poczucie wpływu na rzeczywistość. Ładujemy swój emocjonalny akumulator. Radość, ulga, zadowolenie odczuwane przez osobę, której pomagamy staje się również naszym udziałem. Dzieje się tak dzięki zwykłemu mechanizmowi współodczuwania, w który wyposażony jest każdy człowiek. Zmienia się nasze wyobrażenie o świecie – staje się on przyjaźniejszy i bezpieczniejszy. Mierząc innych własną miarą, zwyczajnie spodziewamy się, że w razie czego otrzymamy pomoc. Warto tak piękną aurę przywoływać jak najczęściej i sprawiać, że dzielenie się będzie dla nas naturalne jak oddychanie. Tym bardziej, jeżeli celem pomagania jest polepszenie jakości życia innych ludzi.

Tekst: kpt. Marcin Kapelewski

Zdjęcia: kpt. Karolina Kozłowska, st. sierż. sztab. Radosław Musiał, Jolanta Sękowska

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej