AKTUALNOŚCI
Drugie życie czworonożnych przyjaciół
Potrzeba niesienia pomocy
„Los zwierząt nigdy nie był mi obojętny, dostrzegam ich szczerość, wdzięczność i bezinteresowność, z jakimi traktują człowieka. Radość, z jaką witają mnie, kiedy wracam do domu jest wyrazem najszczerszej miłości i przyjaźni, a więc najwyższych wartości w życiu”
Tymi słowami st. szer. Joanna Gałęcka- Górska, pełniąca służbę na stanowisku młodszego wychowawcy działu penitencjarnego w Zakładzie Karnym w Koronowie opisuje relację, jaka wiąże ją z psem Czarkiem i trzema kotami: Julianem, Mirką oraz Stefanem, którym podarowała drugie życie. Wychowawczyni podkreśla, że sposób postrzegania zwierząt jest sprzężony z tym, jak została wychowana:
„W moim rodzinnym domu zwierzęta były uznawane za pełnoprawnych członków rodziny”.
Chęć niesienia pomocy wszystkim, którzy jej potrzebują, ma swoje źródło w wartościach, jakie przekazali jej rodzice. Oboje podkreślali, że należy pochylić się nad każdym, kto potrzebuje wsparcia, bez względu na to, czy jest to człowiek, czy zwierzę, dlatego decyzja o adopcji czworonogów była dla Asi oczywista.
„Koty rzeczywiście chodzą swoimi ścieżkami i rzadziej okazują emocje, Czarek natomiast jest ich przeciwieństwem- to chodząca bezwarunkowa miłość”- podaje st. szer. Gałęcka-Górska
Nowy dom, czyli krótka historia czworonożnych członków rodziny
Po śmierci Kofi, poprzedniego psa kundelka, wychowawczyni i jej mąż, na co dzień funkcjonariusz Policji, udali się do Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy, gdzie zobaczyli małą, czarną kuleczkę- 5- miesięcznego, czarnego psa rasy labrador, będącego po operacji główki kości udowej. Poznając historię szczeniaka, otrzymali informację, iż zwierzę było ofiarą przemocy i będzie wymagało rehabilitacji w związku z poniesionymi obrażeniami. Natychmiast podjęli decyzję o adopcji. Współpracowali z behawiorystą, by pokonać stany lękowe Czarka- do dnia dzisiejszego, mimo 8 lat, labrador boi się ciemności, nie lubi zostawać sam w domu. W związku z doświadczaniem przemocy i zaniedbań w pierwszych miesiącach życia, aktualnie cierpi na dysplazję biodra, do końca swoich dni będzie wymagał opieki medycznej.
„Nie wyobrażam sobie życia bez Czarka, który z dnia na dzień zniwelował nasz smutek po śmierci Kofi i dał bezwarunkową miłość, którą czuję codziennie i którą odwdzięczam mu każdego dnia”- podkreśla wychowawczyni.
Julian, kolejny podopieczny wychowawczyni jest czternastoletnim kotem, którego funkcjonariuszka dostała od koleżanki w prezencie, dwunastoletnia Mirka została przez nią adoptowana po ukazaniu się ogłoszenia Bydgoskiego Klubu Przyjaciół Zwierząt „ANIMALS”, a jedenastoletni Stefan został adoptowany ze Schroniska dla Zwierząt w Bydgoszczy w niecodziennych okolicznościach. St. szer. Joanna Gałęcka – Górska wybrała się z koleżanką celem pomocy przy adopcji psa, a wróciła z kotem dla siebie, co wśród tych, którzy ją znają, nie było zaskoczeniem.
Więź na całe życie
Wychowawczyni postrzega swoje zwierzęta jako przyjaciół, którzy bezwarunkowo akceptują człowieka, nie oczekując niczego w zamian. Codzienna opieka nad nimi to ogromna odpowiedzialność i ciągłe wzmacnianie zaufania, wierzy jednak, że dom, który stworzyła ze swoim mężem to bezpieczna przystań dla zwierząt, którym los w przeszłości poskąpił miłości i bezpieczeństwa.
Całośc swojej historii o pomaganiu i sercu dla najsłabszych i skrzywdzonych Wychowawczyni kwituje słowami, iż psy i koty są z nami tylko przez pewien czas, natomiast my jesteśmy ich przyjaciółmi przez całe ich życie.
Tekst: st. szer. Agnieszka Paliga
Zdjęcia: kpt. Wojciech Górski, archiwum prywatne funkcjonariuszki