W piątek mury Zakładu Karnego w Czarnem na moment rozsunęły się, aby pozwolić światełku nadziei dotrzeć tam, gdzie jest ono najpotrzebniejsze. Funkcjonariusze naszej jednostki udali się do hospicjum im. św. Franciszka z Asyżu w Szczecinku, niosąc ze sobą nie tylko materialny dar, ale coś znacznie cenniejszego - dowód na to, że zmiana jest możliwa.

Do hospicjum przekazano obraz - namalowany przez naszego osadzonego oraz wyroby rękodzielnicze, które podczas zajęć terapeutycznych wykonali nasi osadzeni. 
Hospicjum im. św. Franciszka z Asyżu nie jest zwykłą instytucją. To miejsce, które dla wielu osób stało się symbolem solidarności i empatii. Od lat wspierają je liczne organizacje, od Stowarzyszenia Aktywnych Kobiet, po uczniów Szkoły Społecznej, którzy organizują koncerty charytatywne. To miejsce żyje z wsparcia ludzi, którzy rozumieją, że godność nie kończy się wraz z życiem. I właśnie w tym kontekście nasza wizyta zyskuje nowy wymiar. Kiedy czasami wydaje się, że społeczeństwo dzieli nas na "dobrych" i "złych", na "wolnych" i "skazanych", przychodzą takie momenty, które wszystko zmieniają.

W naszej jednostce zajęcia artystyczne i rękodzielnicze to nie zwykłe spędzanie czasu. To przestrzeń transformacji - miejsce, gdzie człowiek może stanąć przed lustrem swojej duszy. Każdy obraz, każde rękodziełko to rozmowa bez słów. To mówienie: "Jestem tutaj, zmieniam się, chcę być lepszy". Obraz, który trafił do hospicjum, namalowany przez osadzonego, który pewnie nigdy nie myślał, że jego praca stanie się gestem solidarności wobec tych, którzy cierpią. Wyroby rękodzielnicze niosły ze sobą tę samą wymowę: my wiemy, co to ból, my wiemy, co to walka, i chcemy wam pokazać, że ona ma sens.

Pacjenci hospicjum, którzy patrzyli na obraz czy trzymali w rękach rękodziełko, dostrzeli coś, czego żaden podręcznik im nie mówił. Dostrzeli, że gdzieś za murami, w miejscu, które zwykle kojarzy się tylko z karą, istnieje też nadzieja. Istnieje twórczość. Istnieje człowieczeństwo. Dla nas, funkcjonariuszy zakładu, ta wizyta to lekcja pokory. Czasami trudno nam dostrzec postęp w pracy resocjalizacyjnej - trudno zmierzyć zmianę, która się dokonuje powoli, każdego dnia, w małych gestach. A potem przychodzi taka chwila - przekazanie dzieła, które stworzył osadzony dla kogoś, kto tego dzieła potrzebuje, dla kogoś, kto czeka – i nagle wszystko się wyjaśnia.

Czasami zmiana płynie z miejsc z których się jej nie spodziewamy. Czasami najpiękniejsze gesty pochodzą z najtrudniejszych miejsc.

 

tekst: plut. Natalia Prach

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej