Skazani odbywający terapię w gorzowskim zakładzie karnym, w ramach zadania terapeutycznego zmierzyli się z wyzwaniem jakim było napisanie listu do mamy z okazji Dnia Matki

Napisanie listu do mamy stanowi kontynuację zadań odwołujących się do prezentowanych przez osadzonych wartości, a także rozwija ich wrażliwość.

Uzależnienie to nie tylko pułapka odbierająca człowiekowi wolność, ale też realne zagrożenie dla ich świata wartości i jego dotychczasowej wrażliwości. Wiele spośród spraw stanowiących priorytet, uznawanych za istotne, czy też wymarzone  i upragnione, wraz z rozwojem choroby, odchodzi na drugi plan lub w zapomnienie. Emocjonalność powoli przewraca się do góry nogami i doznaje tzw. wyjałowienia. Paleta wewnętrznych barw płowieje. Nie oznacza to, że znika, ale wymaga odkurzeniai przypomnienia jaką pełniła wcześniej rolę i jak ważna była dla danej jednostki. 

Jednym ze sposobów pracy nad tym obszarem, tj. powrotu do normalności rozumianej jako adekwatne odczuwanie, ale i empatyzowanie, jest odwołanie się do do pierwotnych  wartości. Nie tych obecnych, często jeszcze pijanych, ale tych, które były zanim się rozpiły. Dlatego właśnie zahaczamy o najbliższych, jeśli jest ku temu podstawa. A jest! Dzień Matki!

Kim jest mama?

Tego pytania nie da się obiektywnie wyjaśnić, ponieważ odpowiedzi są zarówno odmienne, jak i tożsame. Zatem, domieszka subiektywnej opinii i już mamy inną definicję pojęcia. Czytając powyższe pytanie, na pierwszy plan wychodzą przyjemne skojarzenia, ciepłe wspomnienia 
i słowa – te miłe i dobre. Jednak mamy jescze inne odsłony. Nie zawsze są barwne i chętnie odkrywane. Bowiem ideał matki czasami sięga bruku, o czym przekonał się także nie jeden tu osadzony.

Chciałabym jednak zwrócić uwagę na pewną zależność, zadziwiającą, a jednak powtarzalną. Mimo historii trudnych, doświadczania "kar" niechcianych, słów słyszanych i niedopowiedzianych, większość potrafi mówić o nich czule. "Co było to było" – powtarzają, "a teraz jest teraz" – szybko dodają. Szanując więc te wybory i przyjmując deklarację wybaczenia idę dalej skłaniając do empatycznego myślenia. Powodem tego jest przekonanie o tym, że zmiana jest tylko wówczas w pełni możliwa, gdy destruktywne myśli zostaną pozytywnie przefurmołowane.
Ten moment uwolnienia prowadzi do pogłębiania procsesu trzeźwienia. Dopiero wóczas można stać się wolnym, w tym też dobrym synem.
Tu, w "naszym terapeutycznym azylu" prowadzone są takie oddziaływania, które motywują do określonego zachowania.
Jak się okazuje nie jeden z uczestników terapii, ale i inni osadzeni, zarówno Ci od dobrej mamy, jak i mniej czułej, nigdy nie mieli okazji lub odwagi powiedzieć co najcieplej wspominają, za co im dziękują, czego im życzą itp. Stworzyliśmy więc taką okazję, która była z góry ukształtowana. Każdy otrzymał materiały i wzór kartki - prostej w swej formie, ale w treść bogatej. To co się działo jest nie do opisania. Mieszało się wiele emocji. Problem wzbudzały najprostrze pytania. Wstyd, zakłopotanie, czasami łza, a innym razem uśmiech od ucha do ucha. Wspólnie daliśmy radę – kartki przygotowano i wysłano. Ciekawe, co na to odbiorcy? Jak zareagują Mamy? To jednak nie koniec, ponieważ jest ciąg dalszy. Przewidziano bowiem część drugą tego terapeutycznego zadania.
Do koperty, z okazji bliskiego Dnia Dziecka,  włożono prośbę o odpisanie. W tym celu przygotowana została "Kartka dla mojego Syna". Teraz czekamy, może Panowie otrzymają informacje zwrotne. Zadanie to, niczym droga do celu, będzie kawałkiem z budowania dobrych relacji, może okaże się balsamem dla duszy jej i jego, nie wykluczone też, że wzmocni poczucie własnej wartości syna i mamy.

Czas pokaże co z tego wyniknie, a tymczasem wciąż wzbudzamy lub umacniamy motywację do osobistej zmiany.

 

tekst : kpt. Marta Sprengel-Pieczyńska, specjalista Działu Terapeutycznego

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej