5 października 2021 r. mija 82. rocznica rozstrzelania przez Niemców obrońców gmachu Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Podczas uroczystości na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu ppłk Adam Poćwiardowski Zastępca Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Gdańsku złożył kwiaty przy pomniku Obrońców Poczty Polskiej.

Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku była jednym z pierwszych starć zbrojnych II wojny światowej. Obrona gmachu Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku przez zorganizowaną grupę polskich pocztowców, trwała od rana do wieczora 1 września 1939 r.

Z chwilą ataku Niemców 1 września 1939 w gmachu Poczty Polskiej na placu Heweliusza w Gdańsku przebywało 43 pocztowców polskich z Gdańska, 10 pocztowców delegowanych z Gdyni i Bydgoszczy oraz jeden kolejarz polski z Gdańska. Poza tym w budynku przebywali jeszcze: dozorca domu, jego żona i ich 10-letnia wychowanica.

Według założeń opracowanych przez Sztab Główny Wojska Polskiego pocztowcy mieli się utrzymać przez ok. 6 godzin – wytrzymali czternaście. Dopiero o godz. 19:00 (gdy do piwnic wpompowano benzynę i podpalono ją przy pomocy miotaczy ognia w wyniku czego żywcem spłonęło prawdopodobnie pięciu pocztowców) podjęto decyzję o kapitulacji. Pierwszy z płonącego budynku wyszedł Jan Michoń, dyrektor poczty, który pomimo iż niósł białą flagę, został zastrzelony. Zaraz za nim wyszedł naczelnik poczty Józef Wąsik, który zginął spalony miotaczem płomieni.

Z budynku udało się uciec sześciu pocztowcom. Dwóch z nich aresztowano już 2 września i osadzono z pozostałymi obrońcami; pozostała czwórka zdołała uciec i przeżyć wojnę. Pozostali zostali aresztowani i umieszczeni w Prezydium Policji, a ranni i poparzeni znaleźli się w szpitalu miejskim. Spośród osób odesłanych do szpitala w wyniku obrażeń zmarło 6 osób (5 w wyniku poparzeń). Najmłodszą ofiarą ataku na pocztę była 10-letnia wychowanica dozorcy domu.

Ciała tych, którzy zginęli zostały pochowane na cmentarzu na Zaspie (dzisiejszy Cmentarz Ofiar Hitleryzmu przy ul. Bolesława Chrobrego). Ci, którzy nie zdołali uciec i zostali aresztowani, skazani zostali przez Niemców na karę śmierci i rozstrzelani. Polscy pocztowcy, którzy nie brali udziału w obronie, zostali w większości aresztowani i osadzeni w obozach koncentracyjnych.

Wyrok wykonano 5 października, około godziny 4 nad ranem, na ćwiczebnym poligonie policji gdańskiej na Zaspie. Pocztowcy zostali rozstrzelani na terenie starej strzelnicy przy lotnisku we Wrzeszczu i w tym samym miejscu pogrzebani. Według zachowanych świadectw prowadzono ich czwórkami, spętanych. Nad wykopanym przez więźniów Stutthofu grobem pozwolono im przyjąć komunię świętą. Mogiłę zasypano gaszonym wapnem i dokładnie pokryto murawą.

Do sierpnia 1991 roku nie było wiadomo, gdzie znajdują sią zwłoki obrońców Poczty Polskiej. Na zbiorowy grób 38 pocztowców przypadkowo trafili robotnicy, prowadzący prace ziemne przy budowie garaży banku na Zaspie. Znaleziono wtedy szczątki obrońców, przy nich guziki, grzebienie, okulary, spinki od mankietów, fragmenty butów i jednoznaczny dowód - obrączkę ekspedienta pocztowego z panieńskimi inicjałami jego żony i datą ich ślubu.

W 82. rocznicę rozstrzelania przez Niemców obrońców gmachu Poczty Polskiej podczas uroczystości upamiętniających to wydarzenie na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu hołd zamordowanym oddali Wojewoda Pomorski Dariusz Drelich, przedstawiciele pomorskich służb mundurowych i kombatanci. Służbę Więzienną reprezentował ppłk Adam Poćwiardowski Zastępca Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Gdańsku.

 

Opracowanie i zdjęcia: mjr Marek Stuba

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej