Prawie 700 funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej odda krew i osocze dla chorych na Covid-19. Ponad 1500 osób zmagających się z tą chorobą dostanie szansę na szybki powrót do zdrowia. W akcji wziął udział wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, który apeluje o oddawanie krwi – daru życia.

7 grudnia ruszyła akcja Służby Więziennej oddawania krwi i osocza, które ratuje życie chorym na Covid-19 lub pomaga ją łagodniej przejść. Inicjatorem jest Michał Woś, który też jest ozdrowieńcem.

– Nam się udało. Zakaziliśmy się koronawirusem i wróciliśmy do zdrowia. Teraz w naszej krwi, w osoczu, są przeciwciała, które podane chorym na Covid-19 mogą uratować ich życie. Apeluję do wszystkich ozdrowieńców, aby jak najszybciej skontaktowali się z punktami krwiodawstwa i jeśli stan ich zdrowia na to pozwala, oddali swoją krew i osocze. Krew to dar życia, a to dzisiaj, w sytuacji pandemii, ma wielkie znaczenie – powiedział wiceminister Woś.

Jednym z ozdrowieńców, którzy oddadzą swoje osocze jest zastępca kierownika działu ochrony w Zakładzie Karnym w Zamościu mjr Piotr Rypina. – Byłem zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że jestem zakażony. Miałem kontakt z osobą pozytywną, potem okazało się, że ja też jestem pozytywny. Na szczęście przechodziłem chorobę bezobjawowo – mówi major Rypina. I podkreślił, że od samego początku wiedział, że będzie oddawał osocze. – Skoro jest potrzebne, nie ma się nad czym zastanawiać. Dla mnie to chwila, a 650 ml osocza wystarczy, żeby pomóc trzem osobom wyzdrowieć, albo łatwiej przejść przez chorobę – dodaje.

Podobne podejście ma płk Włodzimierz Jacek Głuch, dyrektor Biura Penitencjarnego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, który jako pierwsza osoba z tej jednostki organizacyjnej SW przeszła Covid-19. Przechorował z całą rodziną – żoną i dwiema córkami. – To było dla nas duże zaskoczenie, nie kalkulowaliśmy, że zachorujemy. Stosowaliśmy się do wszystkich zaleceń sanitarnych Głównego Inspektora Sanitarnego, a mimo to nie byliśmy w stanie się zabezpieczyć w stu procentach – przyznaje dyrektor Głuch. Już szósty raz będzie oddawał osocze. Razem z żoną odpowiadają na każdy apel dyrekcji Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Radomiu. Dla wszystkich niedowiarków i koronasceptyków ma jeden argument: – Covid-19 to nie jest katar. Wspomina, że z całej rodziny to najmłodsza, 16-letnia córka przechodziła tę chorobę najdłużej, bo aż sześć tygodni. A on sam niedawno dostał od lekarza skierowanie do poradni pulmonologicznej na tomografię komputerową płuc ze względu na niewydolność oddechową i brak kondycji.

Swoje osocze odda również Jarosław Wodziński z Zakładu Karnego w Malborku, który na Covid-19 zachorował pod koniec września. – O tym, że trzeba pomóc innym myślałem jeszcze wtedy, gdy leżałem chory w szpitalu. Wiedziałem, że osocze ozdrowieńców pomaga łatwiej przejść tę chorobę – zaznacza Wodziński.

Funkcjonariusze oddają krew regularnie, zarówno podczas ogólnopolskich inicjatyw, m.in. „Nasza Krew – Nasza Ojczyzna” z okazji Narodowego Święta Niepodległości czy „Służymy Pomocą – mamy to we krwi” w święto Służby Więziennej, jaki i prywatnie. W placówkach penitencjarnych w całym kraju działają 83 kluby honorowego krwiodawstwa, które skupiają prawie 2,5 tysiąca członków, w tym także emerytów.

Zespół Prasowy CZSW

zdjęcia Zbigniew Śpiewak, Jarosław Wójtowicz, SW

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej