Ośmiotygodniowy szczeniak znalazł się na granicy życia i śmierci. Uratować go mogła tylko transfuzja krwi. Dawcą został Ned, pies służbowy z Zakładu Karnego w Potulicach.

Zwierzę trafiło do lecznicy weterynaryjnej w stanie zagrożenia życia i wymagało pilnej transfuzji krwi. Pracownik bydgoskiego schroniska dla zwierząt zadzwonił do Zakładu Karnego w Potulicach z prośbą o pomoc. Odpowiedź była jedna - absolutne tak.

Ned, który na co dzień wspiera funkcjonariuszy w realizacji zadań służbowych, został zakwalifikowany jako dawca i oddał krew, dając szczeniakowi szansę na przeżycie. Zabieg przebiegł prawidłowo, jednak rokowania wciąż pozostają niepewne, a stan małego psa jest monitorowany przez lekarzy weterynarii.

– To sytuacja, która jasno pokazuje, że służba to nie tylko realizacja obowiązków, ale także wrażliwość na życie i gotowość niesienia pomocy tam, gdzie jest niezbędna. Jestem dumny z postawy moich funkcjonariuszy i ich czworonożnego partnera - to obrazuje prawdziwy wymiar służby – mówi ppłk Krystian Wasiński, dyrektor Zakładu Karnego w Potulicach.

Dla swojego przewodnika Ned to nie tylko parter w służbie.

– Wiedziałem, że jeśli tylko będzie to możliwe, pomożemy. To była szybka decyzja, liczyło się życie tego szczeniaka – mówi sierż. Tomasz Dorsz.

Wzruszenia nie kryje też pracownica schroniska.

– Każde takie wsparcie daje nadzieję, zwłaszcza gdy walczymy o życie tak młodego zwierzęcia. To niezwykłe, że pies szkolony do zadań specjalnych potrafi także uratować życie innego psa. Jesteśmy wdzięczni za tę reakcję – przyznaje Karina Marecik, opiekunka zwierząt z bydgoskiego schroniska.

Trzymamy kciuki za powrót szczeniaka do zdrowia.

Por. Justyna Sejdowska-Szrajber, AK

Zdjęcia: por. Michalina Kulczyk/ materiały własne

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej