1 sierpnia to bardzo ważna data w życiu każdego Polaka. Ten dzień zostanie również bardzo dobrze zapamiętany przez jedną rodzinę, której życie uratowali funkcjonariusze Służby Więziennej jadący na służbę…

1 sierpnia – niedziela, służba dla st. chor. Piotra Żurawińskiego, st. sierż. Tomasza Pawlikowskiego oraz kpr. Łukasza Koczary miała rozpocząć się tak jak zwykle o 6.30, w Areszcie Śledczym w Warszawie – Białołęce muszą być jednak wcześniej – odprawa z Dowódcą Zmiany, przydział zadań i przejęcie służby od zmiennika. Będąc w drodze na służbę o godzinie piątej rano zauważają palący się budynek - w ogniu była już elewacja budynku, a ogień zmierzał ku górze dochodząc do dachu (nadpalona została już podbitka oraz rynny dachu). Dla funkcjonariuszy było to oczywiste, że muszą natychmiast zareagować bo zagrożone było życie ludzkie. Natychmiast wezwali pomoc, zgłaszając zdarzenie na numer alarmowy, obudzili domowników i pomogli im opuścić dom objęty pożarem. Nie czekając na przyjazd Straży Pożarnej, podjęli próbę gaszenia elewacji dostępnymi środkami a pożar gasili aż do momentu przyjazdu zastępów Państwowej Straży Pożarnej w Pułtusku. W domu znajdowała się pięcioosobowa rodzina.

Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Warszawie – Białołęce nie doszło do ogromnej tragedii. Jak wynika z relacji domowników, w trakcie kiedy ogień zaczął zajmować ich dom oni spali i nie mieli zupełnie świadomości o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Jak sami mówią, mieli dużo szczęścia, że akurat o tej porze przejeżdżali funkcjonariusze jadący na służbę, cyt.

„Gdyby nie oni i ich szybka reakcja, mogłoby nas już nie być…Zanim cokolwiek byśmy usłyszeli, to niestety mogliśmy się zaczadzić..Kiedy usłyszałam krzyki nie wiedziałam co się dzieje..Myślałam, że to odgłosy dochodzące z ulicy. Dopiero jak usłyszałam dzwonek od domofonu bo ten od drzwi się już spalił, dotarło do mnie, że coś się dzieje. Wyglądając przez wizjer usłyszałam PALI SIĘ i wtedy wiedziałam, że liczy się już każda sekunda”.

Prawdopodobnie przyczyną pożaru był niedopałek papierosa, który został w ogrodzie i zajął łatwopalną wykonaną z tworzywa sztucznego plandekę.

Ten dzień dla naszych funkcjonariuszy za pewne zostanie na długo w pamięci, bo tego typu zdarzenia dla nikogo nie są codziennością. W takich sytuacjach, kiedy ratujemy życie ludzkie liczy się każda minuta, nasze opanowanie a do tego obawa o własne bezpieczeństwo i związany z tym stres. Pomagając bezinteresownie czynimy świat lepszym miejscem.. Miarą naszego człowieczeństwa jest okazywanie pomocy drugiej osobie oraz nie przechodzenie obojętnie obok ludzkiej krzywdy.

Gratulujemy naszym kolegom odwagi, wiedzy, umiejętności i postawy obywatelskiej godnej naśladowania. Warto pamiętać, że funkcjonariuszem jest się nie tylko w mundurze, ale również po służbie. Dbanie o bezpieczeństwo i zdrowie obywateli – nie tylko podczas służby – to nasz obowiązek. Potwierdzeniem tego jest postawa naszych kolegów. 

Więcej już w październikowym numerze Forum Służby Więziennej. 

ppor. Edyta Kulesza

Zdjęcia: ppor. Edyta Kulesza/OSP Głodowo

Generuj pdf
Znajdź nas również na
Serwis Służby Więziennej