Oddział terapeutyczny dla skazanych recydywistów penitencjarnych uzależnionych od alkoholu w Zakładzie Karnym w Białej Podlaskiej, funkcjonuje od 1 października 2004 r. Dysponuje 6 celami mieszkalnymi przeznaczonymi dla 24 skazanych. W oddziale terapeutycznym, przez 3 miesiące dla każdej edycji pacjentów, realizowany jest intensywny program psychoterapii uzależnienia od alkoholu.

Na terapii przebywają skazani odbywający karę pozbawienia wolności zarówno w zakładzie karnym typu półotwartego, jak i zamkniętego. Skazani kierowani są  z jednostek penitencjarnych z różnych stron Polski. Czas oczekiwania na przyjęcie do oddziału terapeutycznego wynosi średnio 22 miesiące.

Zespół terapeutyczny stanowią: kierownik działu, starszy psycholog działu terapeutycznego psycholog kliniczny, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień oraz trzech terapeutów – dwóch instruktorów terapii i jeden specjalista w procesie certyfikacji

Zajęcia terapeutyczne odbywają się wg stałego – tygodniowego harmonogramu zajęć. Każdy z pacjentów ma możliwość  uczestniczenia  tygodniowo w różnych formach zajęć takich jak : psychoterapia grupowa, wykłady edukacyjne, filmy poglądowe , warsztaty terapeutyczne i treningi różnych umiejętności służących zdrowieniu. Łącznie tygodniowo każdy uczestnik  ma możliwość  udziału w 24 godzinach zajęć edukacyjnych. Przez okres trzech miesięcy, program obejmuje 303 godziny  terapii.

Każdy z pacjentów pracuje nad problemem uzależnienia od alkoholu  również indywidualnie, poza godzinami grupowych zajęć terapii uzależnienia od alkoholu. Pacjenci rozmawiają indywidualnie z terapeutami, czytają literaturę, opracowują pisemnie kilka tematów w tygodniu,  dotyczących problemu alkoholowego, (tzw. prace domowe) które następnie omawiają w czasie zajęć grupowych. W ten sposób, pacjent pracuje w terapii również w czasie wolnym od zajęć. Taki system pracy pozwala na optymalne wykorzystanie czasu terapi -  pacjenci pracują również poza godzinami pracy personelu. Każdym z pacjentów opiekuje się, rozmawia indywidualnie i opracowuje indywidualny program terapeutyczny, prowadzący terapeuta.

Bardzo dobrze układa się współpraca  z przedstawicielami ruchu AA intergrupy  „Podlasie”. Od ponad 20 lat, nieprzerwanie na terenie zakładu karnego funkcjonuje grupa AA „Przemiana”. Służby grupy, organizują 3 razy w roku uroczyste mityngi otwarte, w których uczestniczy ok. 40 gości – są to członkowie AA i sympatycy ruchu trzeźwościowego spoza jednostki. Systematycznie (1 raz  w tygodniu) odbywają się mityngi AA, z udziałem trzeźwiejących alkoholików, którzy opuścili mury więzienia. Dla każdej edycji pacjentów, A-owcy przeprowadzają mityngi spikerskie i informacyjne. Na terenie Zakładu Karnego w Białej Podlaskiej  organizowane są również spotkania intergrupy AA ,,Podlasie”.

W minionym roku nawiązaliśmy współpracę z Andrzejem Cichockim - life coach-em, menadżerem, wykładowcą, trenerem biznesu, w końcu kapelanem więziennym a przede wszystkim- człowiekiem. Jest to osoba, która każdego dnia pokazuje innym ludziom, że jedyne ograniczenia tkwią w nich samych. Pan Cichocki  jest autorem  licznych publikacji, uczestnikiem  prelekcji oraz wystąpień mających na celu budowanie w ludziach umiejętności właściwego i świadomego zarządzania samym sobą. Nie boi się najtrudniejszych wyzwań, takich jak praca z osobami osadzonymi czy pomoc osobom niepełnosprawnym. Od kilku lat prowadzi zajęcia grupowe i rozmowy indywidualne na temat duchowości i rozwoju osobistego dla pacjentów, w oddziałach terapeutycznych w okręgu warszawskim i olsztyńskim. Pierwsze spotkanie odbyło się dnia 9 listopada 2016r., w oddziale terapeutycznym i miało charakter edukacyjno- motywacyjny. Na spotkaniu obecni byli pacjenci oddziału terapeutycznego oraz absolwenci terapii, którzy pozostają w jednostce a także kadra terapeutyczna naszego oddziału. Spotkania odbywają się cyklicznie jeden raz w miesiącu Dotychczas odbyły się trzy. Zajęcia spotkały się z  niezwykle dużym zainteresowaniem ze strony osadzonych. Po spotkaniu deklarowali oni chęć częstszych spotkań z w/w gościem w celu własnego rozwoju osobistego i motywacji do wprowadzania pozytywnych zmian w życie, nie tylko w czasie odbywanej kary, ale i po wyjściu z zakładu karnego.

Jednak najlepszą rekomendacją dla właściwie działającego oddziału terapeutycznego są jego absolwenci. Rozmowa z Panem Stanisławem, jednym z absolwentów oddziału terapeutycznego ZK w Białej Podlaskiej.

 

Jak długo jest Pan ,,trzeźwy” na wolności?

Tak mi się coś wydaje że około 10-11 lat, na pewno ponad dziesięć a razem z pobytem w więzieniu to około 20 lat.

Czy posiada Pan rodzinę, jaki ma Pan zawód?

Mam żonę i troje dzieci, trzech synów, z zawodu jestem kucharzem, obecnie pracuję w firmie budowlanej.

Za co został Pan skazany?

Pobicia, włamania, kradzież, to wszystko razem.

Czy terapia odbyta w ZK w Białej Podlaskiej była Pana pierwszą, czy może kolejną?

Była to pierwsza terapia, pod koniec odbywania kary, wcześniej uczestniczyłem w mitingach AA w różnych jednostkach. Przed przyjściem do więzienia dużo piłem. Nie zajmowałem się tak za bardzo domem, prace nawet takie wybierałem żeby alkohol był pod ręką. Codziennie się piło, bynajmniej ja. Tam miałem przerwy, to takie można tak nazwać drastyczne. Przed ostatnim wyrokiem żona powiedziała, że jeszcze raz pójdę do więzienia to z nami koniec. Przez dwa i pół roku podczas odbywania kary, żona nie odwiedzała mnie w więzieniu. Dopiero jak chciała wyjechać z synem za granicę to potrzebny był mój podpis, więc najpierw listownie a później widzenia i tak rozpoczęliśmy ponowne kontakty.

Właśnie, Pana żona powiedziała, że miała wpływ na to, że trafił Pan na terapię.

Kontakty z żoną zaczęły się układać bardzo dobrze, napisałem do niej żeby uwierzyła we mnie i jeszcze zainwestowała we mnie, żeby dała mi jeszcze szansę. Nie chciałem tego zmarnować, szkoda mi było kobiety, gdzie bym znalazł taką? Chciałem być bliżej żonya jednym ze sposobów dostania się do Białej była terapia. Więc po przetransportowaniu do Włodawy zapisałem się na terapię i trafiłem do Białej Podlaskiej i tak się zaczęła moja przygoda z terapią.

Jakie były relacje z terapeutami, psychologami podczas pobytu w oddziale terapeutycznym?

Dobrze tłumaczyli, bo mi jednak wytłumaczyli. Relacje były bardzo dobre bo mieliśmy dużo zajęć, dużo przebywaliśmy z terapeutami na sali, dużo nam ,,psuli” w głowach koniecznością notowania, wypisywania, przypominania sobie ile to wypiliśmy w swoim życiu i ile zmarnowaliśmy czasu dla siebie i rodziny. Na początku my mieliśmy tremę i oni. Lubiłem terapeutów, za to że wiedzieli o czym mówią, że znają problem alkoholowy zdaje się „od podszewki”. Uświadomili mi, że alkoholik sam siebie okłamuje i czasami nie jest tak dobrze jak ja myślę że jest.

Wcześniejszy brak wiedzy o chorobie, działania mechanizmów choroby, uświadomili Panu terapeuci?

No oczywiście, jeżeli się nie wie, to się brnie dalej w ,,bagno”. A skąd mogłem wiedzieć czy to mi szkodzi, czy tamto mi szkodzi?  Jednym słowem można powiedzieć że zakład karny mnie uratował, drugą stroną jest terapia, że poszedłem na tą terapię i dowiedziałem się o pewnych rzeczach, o których nie wiedziałem, nigdy bym zresztą nie wiedział. Kto pijąc zwraca na to uwagę? Tacy ludzie jak terapeuci ,,otwierają oczy”, oni wiedzą co się dzieje z człowiekiem, do czego to może doprowadzić. Jakie ja miałem życie? Co ja miałem za życie a co moja żona miała ze mnie, co ona miała z pijakiem? Ja szedłem do pracy, tylko poto żeby wypić. A dzieci co widziały ojca? Nie widziały.

Jak wyglądał pierwszy okres po opuszczeniu Zakładu Karnego, kiedy nagle wszystko jest dostępne a alkohol jest w zasięgu ręki?

Strach, zagubienie bo to przecież minęło prawie dziesięć lat ale nie myślałem o alkoholu, bardziej nie wiedziałem co zrobić z sobą po dziesięciu latach. Żona czekała pod więzieniem, ona mnie odbierała.

Przed zakończeniem terapii realizowany jest taki program ,,Poproś osobę, która zna problem” i w Pana przypadku była to żona?

Tak. Żona też się bała bo nie wiedzieliśmy co będzie dalej, gdzie ja mam iść, co zrobić? Pomogło mi to, że zadzwoniłem do kolegi, który też odbywał terapię i wcześniej wyszedł na wolność. On uczęszczał już na mitingi AA na wolności, zapytałem go gdzie odbywają się mitingi i zacząłem uczęszczać na spotkania. To było jakiś dzień lub dwa po wyjściu.

Czy z pozycji czasu widzi Pan wpływ tego , że trafił Pan do ludzi uzależnionych, jak odbudował Pan życie na wolności?

Na pewno zauważyłem. Długo nie mogłem znaleźć stałej pracy. Zatrudniałem się do pomocy u różnych ludzi, bo potrzebne były pieniądze ale zawsze pamiętałem o mitingach AA. Dwa razy w tygodniu chodziłem na spotkania. Żona nawet mówiła, że inny wychodzę na spotkania a inny przychodzę, że po spotkaniach jestem zmieniony na lepsze. Minęło już dziesięć lat jak jestem na wolności, teraz już nie chodzę tak często ale do głowy mi nie przychodzi, żeby zrezygnować z mitingów. Chodzę na spotkania rocznicowe, świąteczne, sylwestra. Kontakt z grupą mam cały czas. Nie wstydzę się tego, bo nie ma się czego wstydzić, to mi pomaga. W zasadzie ten alkohol jest wszędzie ale nie przeszkadza mi to, nie zwracam na  to uwagi, nie działa na mnie, nie chce mi się po prostu pić. Rodzina, znajomi, koledzy w pracy, wszyscy wiedzą że nie piję i nawet mi nie proponują. Mam stałą pracę, już od pięciu lat pracuję w tej samej firmie, szef wie że jestem alkoholikiem, wszyscy w pracy wiedzą.

Terapeuci twierdzą, że kiedy się przestaje pić alkohol to trzeba go czymś zastąpić,
tę  pustkę powinno się czymś wypełnić, a najlepiej czymś co się kocha co jest dla człowieka ważne.

 Jak wyszedłem na wolność, to nikt nie wierzył, że wytrzymam bez picia i się nie dziwię bo ja też nie wierzyłem. Wpływ na to ma bardzo wiele czynników. Oprócz terapii, mitingów AA, pracy, jest jeszcze wsparcie żony, nawet to że nie mieszkam w bloku tylko w domu jednorodzinnym, bo co ja bym tam robił z czasem? A jak mam za dużo czasu, to różne pomysły przychodzą do głowy. Trzeba połączyć te różne ogniwa ze sobą i dbać żeby nie puściły. Wsparcie trzeba mieć z każdej strony. Bo ja nie mówię, że jestem mocarz, bo ja nie wiem czy ja jutro nie wypiję.

Czy z perspektywy czasu terapia była skuteczna? Jak Pan to ocenia?

Można powiedzieć, że uratowała mnie. To znaczy mnie osobiście, bo to na wszystkich może nie działa. Nie każdy myśli tym tokiem co ja. Niektórzy mają różne powody aby odbyć terapię. Jeden chce wcześniej wyjść z więzienia inny chce dostać wcześniej przepustki, odbycie terapii daje różne możliwości dalszego odbywania kary. Terapia pomaga ale dla tego, kto chce się leczyć. Powiem takjak bym nie siedział, to ja bym nie wyszedł z alkoholizmu. Nie wiem czy na wolności dałbym radę odbyć terapię. Nie jestem pewien.

Czy przez okres trzeźwości korzystał Pan z pomocy psychologicznej, terapeutycznej, w sytuacjach ciężkich? Czy wystarczyło samo uczęszczanie na mitingi?

Nie. W tej chwili nie widzę siebie, żebym był w jakiś sposób zagrożony tym, że sięgnę po alkohol. Nie czuję takiego zagrożenia. Gdyby coś się działo myślę, że bym to wyłapał a jak nie ja to żona na pewno. Jestem w gronie osób, które gdyby działo się coś złego, zwróciły by na to uwagę. Życzył bym wszystkim, takiego charakteru jak ja mam ale nie tego z przeszłości, tylko tego obecnego. Cieszę się, że mi się udało, ja jestem zadowolony, żona jest zadowolona a tak bym poprzepijał wszystko. Także, jak alkohol odszedł, dobrze mi się żyje!

 

Zespół Prasowy

Centralny Zarząd Służby Więziennej

fot. Piotr Kochański

Znajdź nas również na

Serwis Służby Więziennej